RC Depronowce   ...i nie tylko ...


wersja z 23-06-2004

 

Startowa / Home Do góry / Up Budowa Oblatywanie Ptasio S Ptasio R

cokolwiek o mnie
i o mojej pracy

(poza modelarstwem RC)

 

 

Ptasio - budowa

Do budowy Ptasia potrzebny nam będzie w przede wszystkim jeden cały arkusz polypronu (100x50 cm). Wiem, że parę osób robiło go już także z innych materiałów - m.in. depronu 3mm o zupełnie innych wymiarach arkusza i z "rowkowanego polypronu 4mm. Jeśli korzystamy z arkusza o wymiarach 100x50 cm powinniśmy go pociąć według poniższego schematu:

ptasio_wyk.gif (2506 bytes)

Poszczególne wymiary (mniejsza czcionka) podałem w centymetrach. Oznaczenia części (większa, pogrubiona i pochylona czcionka) to:

1 - dolne poszycie skrzydła;
2,3 - górne poszycie połówek skrzydła;
4,5 - stateczniki pionowe;
6,7 - klapolotki;
8 - ster wysokości;
X - ścinki, z których wykonamy "dźwigary", wzmocnienia mocowania serw i inne drobne wklejki do wnętrza skrzydła.

Dodatkowo potrzebne nam będzie coś na łoże silnika. Jeśli planujemy brutalną eksploatację (a zwłaszcza napastliwość względem kretów i innych mieszkańców powierzchniowych warstw gruntu :o) potrzebne będzie coś, co będzie pełniło rolę wzdłużnicy oraz jakiś dźwigar skrzydła. Ja takową eksploatację planowałem, więc wziąłem, co było "pod ręką" - jako łoże silnika i jednocześnie wzdłużnice wykorzystałem dwa kawałki rurek o długości ok. 35 cm i średnicy 5mm pochodzących ze stelaża latawca (czarne, ale czy węglowe - nie wiem), natomiast jako dźwigar skrzydła wykorzystałem zapasową belkę ogonową od Koliberka (rurka dł. ok. 50 cm, średnica 1 cm).

Dźwigar i wzdłużnice połączyłem ze sobą tworząc prosty krzyżak za pomocą (oczywiście :o) opasek do zaciskania wiązek kabli. Niemniej, jak pisałem wyżej, ten etap budowy nie jest konieczny, jeśli nie planujemy brutalnej eksploatacji. Choć z drugiej strony Ptasio właśnie do takiej został zaprojektowany.

Do klejenia proponuję użyć kleju UHU POR. Daje on bezbarwną spoinę, działając na podobnej zasadzie co (ceniony przez niektórych z przyczyn pozatechnicznych ;-) Butapren. Wydaje mi się, że spoina jest również wytrzymalsza od butaprenowej.

Budowę można prowadzić nawet na kuchennym stole (sprawdzone !!!), a dodatkowym ułatwieniem jest naturalne utrzymywanie równoległości ze względu na zerowy wznios i brak kadłuba. Po wycięciu wszystkich elementów warto przymierzyć się do rozmieszczenia elektroniki. U mnie wszystko pomieściło się wewnątrz skrzydeł - zobacz fotki 1 i 3 poniżej - wystają tylko: "metka" kwarcu odb., końcówka anteny poprowadzonej wewnątrz skrzydła, dźwignie serwomechanizmów i kabelki od regulatora - zarówno od strony akku - wyprowadzone pod skrzydło, jak i silnika (też odłączane - co daje szansę na łatwe eksperymentowanie z różnymi napędami). W celu łatwiejszego "odzyskania" odbiornika antenę warto poprowadzić wewnątrz jakiejś cienkiej rurki (ja wykorzystałem kilka słomek do napojów).

Krawędzie spływu (skrzydła i statecznika) w górnym poszyciu skrzydła (części 2 i 3) warto dość mocno (np. 4 cm) zukosować za pomocą ostrego nożyka i wyrównać papierem ściernym. Niewielkie zukosowanie krawędzi natarcia (np. 45 stopni, czyli w naszym przypadku 5 mm) pomoże nam też uzyskać elegancki kształt noska profilu (zobacz fotkę 4 poniżej).

Po złożeniu krawędziami natarcia części 1, 2 i 3 sklejamy je (od strony zewnętrznej) taśmą samoprzylepną. Następnie instalujemy wyposażenie, łoże silnika i ew. usztywnienia wewnętrzne. Następnie wklejamy wycięte ze ścinków (oznaczonych na powyższym planie jako X) kawałki polypronu które pomogą nam ukształtować kształt i grubość profilu oraz (jeśli nie włożymy dźwigara z innego materiału) posłużą jako dźwigar skrzydła. Grubość profilu jest sprawą indywidualną- ja zastosowałem ok. 12%. Trzeba pamiętać, że grubszy profil da nam generalnie większą siłę nośną, ale kosztem większych oporów, natomiast cieńszy - odwrotnie.

Jeśli zdecydujemy się na proste mocowanie akumulatora, tak jak w oryginale - patrz fotki poniżej - nie musimy się przejmować rozmieszczeniem elementów wyposażenia, gdyż właściwe położenie środka ciężkości bez problemu uzyskamy poprzez przemieszczanie akumulatora. Dodatkowo uzyskamy efekt odklejania się akumulatora (często ponad 1/3 masy samolotu gotowego do lotu) w razie "nieperfekcyjnego lądowania" :). Kontrolowane odczepienie akumulatora (dodatkowo położonego praktycznie poza modelem - a więc nie łamiącego żadnych wręg, itp.) w momencie przyglebienia zdecydowanie ogranicza zakres ewentualnych zniszczeń.

Do sklejonych skrzydeł (1+2+3) przyklejamy stateczniki pionowe (4 i 5), tak aby nieco zachodziły na górne powierzchnie skrzydeł. Ich położenie dobieramy tak, aby tylna krawędź statecznika pokrywała się z tyną krawędzią steru wysokości (8).

W klapolotkach (6 i 7) i sterze wysokości (8) ukosujemy nieco krawędź współpracującą ze skrzydłem i przyklejamy je za pomocą taśmy samoprzylepnej, która będzie służyć jako zawias.

Następnie wykonujemy przeniesienie napędu z serw na płaszczyczny sterowe. Ja skorzystałem z gotowych dźwigienek steru do wklejenia, natomiast jako popychacze do klapolotek wykorzystałem odcinki drutu stalowego o średnicy 1 mm. Ster wysokości napędzany jest natomiast za pomocą wewnętrznej części bowdena (drut 0,8 mm poruszający się w rurce z tworzywa o średnicy zewnętrznej ok. 2mm).

Dla trwałości (a po trosze i elegancji) modelu możemy jeszcze podkleić spodnią stronę skrzydła taśmą pakową oraz zakleić kawałkami depronu otwarte końcówki skrzydeł). Kontrastowe oklejenie spodu skrzydeł przyda nam się także w czasie lotów - pomoże w określeniu położenia modelu w powietrzu (zwłaszcza, że stateczniki pionowe są praktycznie śladowe i niezbyt widoczne na tle sylwetki modelu).

Pozostaje nam jeszcze mocowanie silnika (u mnie oczywiście za pomocą opasek zaciskowych) i montaż akumulatora połączony z wyważaniem modelu.

ptasio0011 ptasio0042
ptasio0023 ptasio0034

Zapraszam do obejrzenia zdjęć i filmów z lotów.